Medytacja ma uspokajać, prawda?
Siadasz, zamykasz oczy, przez kilka minut obserwujesz oddech… a zamiast oczekiwanego spokoju pojawia się smutek, niepokój, wzruszenie albo nawet łzy. Czy to oznacza, że coś poszło nie tak? Niekoniecznie. Medytacja nie zawsze sprawia, że od razu czujemy się lepiej. Czasami, gdy zwalniamy i ograniczamy liczbę bodźców, po prostu zaczynamy wyraźniej zauważać to, co już przeżywamy. Badania nad mindfulness pokazują, że praktyka jest ściśle związana z procesami uwagi, świadomości własnego doświadczenia oraz regulacji emocji.
Medytacja nie jest sposobem na wyłączenie emocji
Jednym z częstych wyobrażeń na temat medytacji jest przekonanie, że jej efektem powinien być stan głębokiego spokoju.
Brak myśli. Brak napięcia. Brak trudnych emocji.
Tymczasem mindfulness nie polega na stworzeniu określonego stanu emocjonalnego. Chodzi raczej o zauważanie bieżącego doświadczenia bez natychmiastowego oceniania go czy próby zmiany. A to oznacza, że podczas praktyki możemy spotkać zarówno spokój i przyjemność, jak i smutek, złość, frustrację czy niepokój. Badania nad regulacją emocji wskazują, że ważnym elementem mindfulness jest nie tylko obserwowanie własnego doświadczenia, ale również postawa akceptacji wobec niego. Samo zwiększenie świadomości tego, co czujemy, nie zawsze musi być przyjemne.
Dlaczego podczas medytacji mogą pojawić się trudne emocje?
Pomyśl o swoim zwykłym dniu. Ile w nim jest momentów, w których naprawdę niczego nie robisz? Praca, rozmowy, wiadomości, muzyka, telefon, obowiązki, zakupy, serial, kolejne powiadomienia…Nasza uwaga przez dużą część dnia jest skierowana na zewnątrz. Podczas medytacji sytuacja się zmienia. Zatrzymujemy się i zaczynamy obserwować to, co dzieje się wewnątrz. Nagle możemy zauważyć:
„Jest mi smutno.” „Jestem bardziej zmęczony, niż myślałem.”
„Czuję napięcie, którego wcześniej nawet nie zauważałam.”
Nie musi to oznaczać, że medytacja stworzyła tę emocję. Mechanizmy związane z monitorowaniem uwagi, świadomością oraz akceptacją są jednymi z głównych obszarów badanych w kontekście wpływu mindfulness na regulację emocjonalną.
„Ale przecież miałam poczuć się lepiej…”
I właśnie tutaj pojawia się ciekawy…paradoks. Jeżeli siadamy do medytacji z nastawieniem: „Muszę się uspokoić” to każda pojawiająca się trudna emocja może zostać odebrana jako dowód, że praktyka nie działa.
Smutek? Źle medytuję.
Myśli? Nie potrafię się skupić.
Niepokój? To chyba nie jest dla mnie.
Mindfulness proponuje nieco inne podejście: Co jest obecne we mnie właśnie teraz?
W ten sposób możemy zauważyć emocję, związane z nią myśli oraz reakcje ciała i pozwolić doświadczeniu przez chwilę po prostu być.Połączenia świadomego monitorowania doświadczenia z jego akceptacją, zamiast automatycznej walki z nim jest kluczowe dla mindfulness – i dlatego działa!
Smutek po medytacji – czy to normalne?
Pojawienie się nieprzyjemnego doświadczenia podczas lub po medytacji nie jest czymś niespotykanym.
Praktykujący mogą doświadczać m.in. lęku, smutku, zwiększonej wrażliwości emocjonalnej czy innych trudnych stanów. Nie trzeba jednak zakładać, że każdy smutek jest czymś niepokojącym. Najważniejsze jest obserwowanie własnego doświadczenia.
Co zrobić, gdy podczas medytacji pojawia się smutek?
Przede wszystkim – nie musisz go natychmiast usuwać/ignorować. Spróbuj przez chwilę podejść do swojego doświadczenia z ciekawością.
1. Zauważ: nazwij w myślach to, czego doświadczasz:
„Pojawił się smutek. Czuję teraz smutek”
2. Sprawdź, co dzieje się w ciele: Gdzie czujesz tą emocję?
Może jako ciężar w klatce piersiowej? Napięcie w gardle? Ścisk w brzuchu?
Nie zmieniaj niczego, tylko zauważ.
3. Wróć do swojej kotwicy: np. oddech, kontakt stóp z podłogą, dźwięki wokół, tekstura dłoni.
Wdech -> Wydech -> Powrót do tego, co dzieje się teraz.
Jeśli jednak emocja staje się przytłaczająca, możesz przerwać medytację. Otworzyć oczy, rozejrzeć się po pomieszczeniu, wstać lub porozmawiać z nauczycielem praktyki (lub po prostu z bliską Ci osobą).
Czy trudne emocje oznaczają, że źle medytujesz?
Nie – tutaj warto zaznaczyć, że tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak „złe medytowanie”.
Wszystko co robisz i czujesz jest po prostu częścią doświadczenia, które warto obserwować.
W jednym z badań nad programami mindfulness większość zgłaszanych nieprzyjemnych doświadczeń oceniano jako niezbyt lub umiarkowanie dokuczliwe, a niektórzy uczestnicy postrzegali je później jako źródło ważnej nauki. Dlatego dobra praktyka mindfulness obejmuje również uważność na własne granice.
Jeżeli po medytacji pojawia się chwilowy smutek, możesz dać sobie czas i zobaczyć, jak się zmienia. Jeżeli jednak medytacja regularnie wywołuje bardzo silny lęk, przytłoczenie, dezorientację, doświadczenia dysocjacyjne albo znacząco utrudnia codzienne funkcjonowanie, warto przerwać samodzielną praktykę i skonsultować się z odpowiednio wykwalifikowanym specjalistą lub doświadczonym nauczycielem. Badania nad bezpieczeństwem medytacji pokazują, że takie reakcje, choć nie dotyczą większości praktykujących, powinny być traktowane poważnie.
Medytacja to nie zawsze spokój – i to jest w porządku.
Jeśli więc podczas kolejnej praktyki pojawi się smutek, nie traktuj go z góry jako porażki. Nie musisz również szukać jego znaczenia ani za wszelką cenę przez niego od razu „przechodzić”.
Zauważ. Oddychaj. Obserwuj. Ale najważniejsze – bądź dla siebie łagodny.
Medytacja jest praktyką – a praktyka oznacza, że każdego dnia może wyglądać trochę inaczej. Nie zniechęcaj się tylko dlatego, że medytacja nie wygląda tak, jak sobie ją wyobrażałeś. Być może właśnie uczysz się jednej z najważniejszych rzeczy w mindfulness: nie wybierać wyłącznie tego, co przyjemne, ale z uważnością spotykać się z tym, co jest.
Bibliografia